AI potrafi dziś opracować tekst koncepcyjny do mediów społecznościowych: zapowiedź, post produktowy, serię wariantów na różne platformy. Czego AI nie robi samodzielnie, to ocena, czy post trafia we właściwym momencie we właściwy ton wobec odbiorców, którzy reagują na to, co dzieje się teraz w świecie. Odpowiedź na to pytanie brzmi więc częściowo: samo tworzenie tekstu można w dużej mierze przejąć, ocenę, czy ten tekst może zostać opublikowany, już nie.
Zadanie ocenia się na ośmiu osiach, a trzy z nich decydują o obrazie całości: kontakt z klientem, kreatywność i wolumen.
Kontakt z klientem ma niską-korzystną ocenę (2), ponieważ post w mediach społecznościowych to nie wewnętrzna notatka, lecz bezpośrednia komunikacja z klientami i obserwującymi, widoczna i udostępnialna, z reakcjami, nad którymi marka nie ma pełnej kontroli. Tekst, który pozostaje wewnętrzny, organizacja może sobie pozwolić skontrolować po publikacji. Tekst, który wychodzi na zewnątrz, zazwyczaj nie.
Kreatywność również ma niską ocenę (2): dobry post nawiązuje do aktualnego wydarzenia, wyczucia marki lub żartu, który w danym momencie działa. AI generuje tekst na podstawie wzorców z przeszłości; ocena, czy dany ton jest dziś jeszcze stosowny, pozostaje pracą ludzką.
Wolumen z kolei ma wysoką ocenę (4): wiele firm publikuje kilka postów tygodniowo, często w wariantach dla różnych kanałów. Przy dużym wolumenie i powtarzalnej strukturze (zapowiedź, wezwanie do działania, hashtagi) AI dostarcza koncepty, które człowiek może szybciej dopracować niż tworzyć od podstaw samodzielnie.
Pozostałe osie potwierdzają ten obraz. Ustrukturyzowanie (2) jest niskie, ponieważ każdy post wymaga nieco innego kontekstu. Zakres oceny (3) i koszt błędu (3) plasują się pośrodku: przeciętny post nie kosztuje pieniędzy, ale kosztuje wiarygodność. Zgodność z przepisami (4) jest stosunkowo korzystna, o ile wytyczne dotyczące marki i tonu są ustalone. Czynnik fizyczny (5) nie ma znaczenia, praca odbywa się w całości na ekranie.
Marketer w sklepie internetowym musi napisać pięć postów tygodniowo: post produktowy, recenzję klienta, zdjęcie nastrojowe z podpisem, akcję promocyjną i podsumowanie tygodnia. AI może na podstawie krótkiego briefu (produkt, grupa docelowa, ton) napisać pierwszą wersję dla wszystkich pięciu, wraz z wariantami na Instagram i LinkedIn. Marketer je czyta, poprawia dobór słowa, który nie do końca pasuje, i publikuje. To mniej pracy pisarskiej przy tej samej kontroli końcowej, która już wcześniej istniała.
W firmie, która aktywnie reaguje na wiadomości lub trendy, sytuacja wygląda inaczej. Post, który reaguje na coś, co wydarzyło się godzinę wcześniej, wymaga aktualnego wyczucia tego, co jest, a co nie jest stosowne. AI nie zawsze zna wiadomości w chwili pisania i nie ma intuicji co do tego, który żart dziś zadziała odwrotnie do zamierzonego. Tam samo tworzenie treści pozostaje pracą ludzką, nawet jeśli AI pomaga później z wariantami czy długością.
W firmach z ustalonymi wytycznymi dotyczącymi marki — tonem głosu, listą tego, czego się nie mówi, przykładami dobrych i złych postów — AI działa jako pierwszy autor. Pracownik ds. mediów społecznościowych staje się wówczas przede wszystkim redaktorem: ocenia, poprawia, zatwierdza. W firmach bez takich wytycznych ktoś musi najpierw wyjaśnić, o co chodzi, a to czasem zajmuje więcej czasu niż samodzielne pisanie.
Warunek brzegowy, który tu wciąż się powtarza, to etap zatwierdzenia przed publikacją: ktoś, kto czyta tekst zanim trafi na zewnątrz, z możliwością odrzucenia z podaniem powodu. Bez tego etapu nie ma siatki bezpieczeństwa na wypadek tonu, który nie do końca trafia.
Ta zmiana wiąże się z inną pracą wokół tego samego kanału. Ten, kto raz zleci AI opracowywanie postów, często szybko natrafia na pytanie, czy dostosowywanie budżetu reklamowego na podstawie wyników również da się częściowo przejąć, albo na edytowanie obrazów do wykorzystania przy tych postach. A ponieważ post bez zasięgu niewiele daje, w tym samym procesie pracy często pojawia się także analizowanie statystyk strony internetowej.
Ta strona opisuje, jaką część pracy pisarskiej AI potrafi dziś przejąć, a nie co firma powinna zrobić z uwolnionym w ten sposób czasem. Czy prowadzi to do innych zadań dla pracownika, innego podziału ról, czy czegoś jeszcze innego, to decyzja pracodawcy. Jeśli pojawia się pytanie, czy stosowanie AI ma konsekwencje dla odpowiedzialności, gdy mimo wszystko wkradnie się błąd, obowiązują odrębne ramy prawne; zob. odpowiedzialność, gdy AI popełnia błąd. Kto wykorzystuje dane klientów do personalizacji postów, dobrze zrobi, zapoznając się z RODO przy automatyzacji zadań.
Czy pisanie postów w mediach społecznościowych da się w Państwa firmie w dużej mierze przejąć, zależy od tego, jaki mają Państwo wolumen, jak bardzo ustalony jest już ton marki i jak wrażliwi na aktualność są Państwa odbiorcy. Bezpłatny quickscan FTE TO AI składa się z dwunastu pytań, nie wymaga konta i daje wskazanie, jaką część godzin w tego rodzaju profilu pracy można dziś przejąć za pomocą AI. Pełny skan pracy, który mapuje pracę całej firmy zadanie po zadaniu, jest jeszcze w budowie.
Vraag maar. Ik ken de kennisbank van deze site; wat ik niet weet, zeg ik erbij.
Answers come from this site’s knowledge base. Not tailored advice, and not a scan of your company.